Druga strona pachnidła

 Zaskoczyłam samą siebie, tak bardzo, że aż milczałam. Zdumiony umysł odmawiał współpracy. Próbowałam go kopnąć i wstrząsnąć. Nic nie pomagało. Biel kartki drażniła swoją pustką. Zewnętrznych bodźców było brak. W telewizji papka, trudne sprawy wsadzone przed wokandę sądu kiszą się w słoikach. Dramaty turecko –chińskie oślepiają bezsensem. Można by rzec jak tu żyć i się inspirować! Jakoś podobno można, ludzie warci uwagi gdzieś uciekli, poszarzeli, jesienna plucha im nie odpowiadała. W tych deszczach i zimnie nawet ulubiony kot ukrywa się w śmietniku. Czytałam więc innych lepszych, bo może żarówka błyśnie. I nagle zacznę krzyczeć w radosnym natchnieniu. Długo się naczekałam…

Umysł ludzki jest zdolny do wszystkiego – ponieważ
zawiera w sobie wszystko, zarówno przeszłość, jak i przyszłość.(…) była tam
prawda – prawda bez maski czasu.Joseph Conrad

Powrót do przeszłości?

Czekając, rozpoczęłam studia, poznałam ludzi i ludzi, studentów i studentów. Wreszcie oderwana od bieli i szarości, zobaczyłam wiele kolorów. Czasem aż za dużo. Potknęłam się nawet o rozgwiazdę. Odpaliłam swój wehikuł czasu i wróciłam do roli ucznia. Dobrze czuje jako żak. Jestem gąbką, która chłonie wiedzę, wyciąga wnioski. Mózg ruszony z marazmu nie ma czasu się nudzić, czasem gubi się w myślach. Wymaga od siebie więcej niż dawniej, rozwija skrzydła i przełamuje własne ograniczenia.

Zapach ciemności?

Jeśli chodzi o ograniczenia, zawsze unikałam, książek z plastycznymi opisami, filmów z drastycznymi kadrami. Było to spowodowane tym, że ja mam bujną wyobraźnię i jeśli zobaczę daną scenę i ona mnie poruszy, to nie chce się odczepić aż do wieczora. Czasem trzyma mnie przez kilka dni. Teraz musiałam pożegnać swoje delikatne myślenie i ruszyć w podróż. Tak przeczytałam i pooglądałam „Pachnidło” a później „Jądro Ciemności” inaczej „Czas Apokalipsy”. Dzięki temu powstał utwór dość ciemny, może drastyczny, nie myślałam, że coś takiego napiszę-to się nazywa eksperyment twórczy. Nawiązując do cytatu, jesteśmy zdolni do wszystkiego, choć sami o tym nie wiemy…
Dzień ósmy
Ubrany w cienie i szklaną koronę
Poluję na dobre uczynki –
z góry wydając wyroki
Między palcami
gaśnie Światło pozbawione iskry
Czysta czerń ukrywa strach
Znudzony tym ludzkim teatrem
Gram w kości z sumieniem
Wkładam na
Siebie czystą obojętność
Na górze Winy i Pierwszego grzechu
Bawię się krzykiem
Uwięzionym w szkle
Cienie z
Zaciekawieniem przechylają głowy-
Nad resztkami światła
Krążą pierwsze sępy