Szarość może być inspirująca? – czyli eksperyment z tandetą

szarość

Dobra, przyznam się popełniłam zbrodnię! Moje własne oczy były ofiarami i świadkami tego czynu jednocześnie. Można powiedzieć, że po czymś takim będą musiały chodzić do terapeuty, jak w pewnej reklamie kropel na ból i swędzenie. Nieważnie. Nie wiem co zadecydują na razie mają focha. No ale w centrali zadecydowano o eksperymencie, neurony były ciekawe jak tandeta wpłynie na moje pisanie. W związku z tym wahałam się, czy sięgnąć po „namiętnego” Grey’a czy bożyszcza nastolatek ale nieco zimnego Patisona.

Szarość dobra na wszystko?

Jak widać po tytule nie zdecydowałam się na tego ostatniego i sięgnęłam po pana Greya żeby sprawdzić, czy rzeczywiście ma te 50 twarzy. Owszem, ratuje tę książkę bo jest jakiś. Dowcipny, bogaty, ma zainteresowania, niecodzienne maniery, zachowania. Jest takim męskim fame fatale. Za to jego towarzyszka Ana… Nie będę się rozwodzić nad tym, jak to jest możliwe, że ta książka odniosła taki sukces? Jak kobiety mogą się nią zachwycać. Są gusta różne i naprawdę, staram się zrozumieć tą manię. Nie potrafię…

Główna dziewczynka (bo nie kobieta, biorąc pod uwagę naiwność) jest denerwująca, zdominowana przez życie i jak to bywa wzdycha do bajecznie bogatego biznesmena, który po prostu pragnie wrażeń. Język w tej książce jest dość ubogi. Zwroty się powtarzają, opisy są spłycone do minimum. Dialogi hmm… Nie pobudzają wyobraźni, szczerze to niejeden fanfic pisany przez nastolatki pewnie byłby lepszy. Co do tłumaczenia szczerze się uśmiałam gdy przeczytałam “pan Szary” no tak  mógłby być też Kowalski no ale nie brzmiałby tak światowo. Po tej refleksji stwierdziłam, że mogłam zakupić sobie w pobliskim kiosku jakiegoś harlequina dla eksperymentu za 4,99 i też by się wszystko udało bo to mniej więcej ten sam poziom literatury chyba. W każdym razie po przeczytaniu oczywiście w mojej głowie, natychmiast, powstała niecna myśl:

 

Zmiana koloru

zawiodę cię na pokuszenie

nie zaszkodzi modlitwa
będę twoją fantazją
mam we władzy twoje sny

zawiążę usta podwiązką
szpilki gdzieś porzucę
suknię utkaną z pragnień
mam już u stóp

zdziwienie w oczach

gdzie szarość?

Księżyc odsłania moją
ciemną stronę

nie uciekniesz
bo tej nocy
jestem twoją
małą czarownicą

Jednak obiecałam sobie, że eksperymentować, z tandetą, już nie będę, choć czasem ciężko ocenić co nią jest a co nie, bo jak widać wielu się to podoba. Moje wiersze też komuś mogą się wydać tandetne jak Grey dla mnie. Niemniej jednak wszystko niesie za sobą jakieś  jakieś wrażenia i emocje, wolę jednak zagłębiać się w coś innego. Wracam do Brunona Schulza, mówią, że trzeba spróbować, różnych styli pisarskich aby wiedzieć, który nam odpowiada i tą myślą się pocieszam…