Wspomnienie lata

Jako człowiek piszący mam w zwyczaju dużo zapisywać, wszystko i wszędzie. Zdarza mi się nawet to robić w dziwnych miejscach na opakowaniach po płatkach śniadaniowych, chusteczkach, ogólnie piszę na wszystkim co może przypominać papier, jeśli go nie mam. (oprócz książek rzecz jasna). Rzadko to się jednak zdarza bo mam przy sobie co najmniej dwa notesy jeden w formie kalendarza inny miniaturowy. Tam zapisuje wspomnienia, ważne zdarzenia. Pomysły na posty. No a że moja rodzina już się przyzwyczaiła do mojego pisarstwa nałogowego to nie jest to dla nich dziwne, że po prostu w trakcie rozmowy wyciągam notes i piszę. Twierdzą, że to dziwactwo ale nieszkodliwe, no ale dzięki temu tak powstają zapiski takie jak ten poniżej…

Letnie wspomnienie

Lato jeszcze nie minęło, w zasadzie jest już za połową a ja już widzę pierwsze oznaki jesieni. U góry na opustoszałym gnieździe siedzi samotny mały bocian. Podobno jego rodzina odleciała na sabat. Pierwszy próbny lot. Niestety on nie wyleciał. Za bardzo był podszyty strachem aby pofrunąć na wietrze, wciąż o dziwo ciepłym. Słońce podparte chmurą leniwie przemierza horyzont i coraz bardziej schyla się do ziemi. Noc jakby młodsza i silniejsza, mieni się gwiazdami jak co roku o tej porze….

…Gość którego nie widziałam już dawno. Chrabąszcz. Przynosił szczęście, zostawię jego życie w spokoju, będzie miał wiele przeszkód przed sobą, następna już za 5 sekund…

Wychodząc na pierwszy spacer od dawna dostrzegam na nowo drzewa i w ich zielonych czuprynach widzę złote nici, pierwszy zwiastun jesieni. Kora jak zawsze twarda i chropowata daje uspokojenie dla dłoni. Teraz można już pisać…

Jak się domyślacie to były właśnie moje krótkie wspomnienia o lecie. Do dziś. Lato to nie tylko zapachy wiatru ale także roślin liści, kwiatów. Ale dla mnie najważniejsze są barwy i tym późnym latem najpiękniejsza jest czerwień jarzębiny, która jest dla mnie niczym dojrzałość kobieca już nie młodość ale jeszcze nie starość. I jak każdy okres życia jest piękna.

Odchodząc

Uginam się pod niebem

I wszystkie szarości

Łączą się w oku

Gdy na lasce z chmur

 zawieszam dzień

Słońce zabiera

Powoli zielenie –

Buntując się

Drżącą dłonią

oddaje ziemi czerwień

w jej drobnym kształcie

zaczeka na jesień

A wy jak wspominacie lato?

  • A wiesz, że ja z tą jarzębiną mam podobne skojarzenia? I pięknie je na język poezji przełożyłaś…

  • MrsGrono.com

    Bardzo ładny wpis! Piękne to określiłaś 🙂

  • Ale piękne te wspomnienia 🙂 Ja kojarzę lato głównie z promieniami słońca, które czasem mam ochotę wpuścić do środka, otwierając szeroko ramiona i wystawiając do nich twarz, a czasem przed nimi uciec, szukając odrobiny cienia. Promienie słońca, które parzą. Albo, poszatkowane przez mozaikę liści, tylko delikatnie muskają skórę.

  • Świetnie ujęte 🙂 podoba mi się styl w jakim piszesz. Ja odliczam czas od jednych wakacji do drugich, więc wspomnienia lata mam bardzo żywe.

  • Świetnie, jaka piękna nostalgia mnie dopadła 🙂 pięknie piszesz!