Wiersze

1 września kombinacja od radości do złości?

1 września dzień różnych humorów

Wielki urlop czas zacząć. Dlaczego? Wszyscy dorośli mający dzieci powiedzą Wam że 1 września to dla nich początek wytchnienia. Nie trzeba znajdywać w sobie siły na to aby odpowiadać na miliard pięćset sto dziewięćset pytań bo zrobią to nauczyciele lub przynajmniej powinni. Nie musisz być kreatywny, zawozisz dzieci do szkoły i o trzeciej wywozisz. Z relacji mojej siostry wynika jedynie że kreatywność może się przydać przy złapaniu parkingu i zmuszenia dziecka do pozostania w budynku szkoły gdy jest to ten pierwszy dzień. Jednakże rodzice w większości są prawie zadowoleni.

Uradowane starsze panie

Wszystkie moje sąsiadki, które są w starszym wieku, mogą odetchnąć z ulgą bo nikt nie rzuca im piłką blisko okien od rana do wieczora i nie przeklina dosyć głośno. Jestem liberalna i nie przeszkadzają mi dzieci ale jeśli od pięciolatka słyszę na cały głos wykrzykiwaną wiązankę, której nie powstydziłby się dojrzały Kowalski to mam ochotę się schować jak skarcone dziecko, które zjadło za dużo cukierków przed kolacją. W każdym razie mogą odetchnąć. Ja mam jeszcze miesiąc przed rozpoczęciem roku akademickiego.

Moje wrażenia

Jednak w tym dniu i mnie naszło na wspomnienia jaki był mój 1 września. Z reguły był deszczowy. Nie wiem, nie pamiętam abym rozpoczynała rok szkolny słonecznym dniem. Za moich czasów nie obowiązywały mundurki, więc chodniki były wybiegiem dla rodziców i dzieci. Ulica zamieniała się pokaz u Prady, deszcz sprawiał, że ambitne plany rodziców aby wyglądać dobrze no cóż… Szły sobie po swojemu.  Jeśli uczęszczałeś  na msze, to przepraszam nie chcę nikogo obrazić ale większość nie słuchała i stała po kątach. To były miejsca strategiczne, tylko prymusi szli do ławek. Ja zostawałam na zewnątrz bo wózek jaki posiadałam wtedy był dość duży i źle czułam się w tłumie.

Teraz jest inaczej. W każdym razie gdy dotarliśmy do szkoły po apelu, który polegał mniej więcej na uspokajaniu gawiedzi, bo przecież nie widzieliśmy się długo i musieliśmy nadrobić stracony czas, szło się po plany lekcyjne. W zasadzie zaraz także się narzekało o matko jutro na 7:15 i od razu matma albo polski itp. Był w tym jakiś urok, który doceniam dopiero teraz a może nawet i wcześniej w czasie domowego systemu nauki nieco izolacyjnego? Tutaj mnie ominęły wszelkie uroczystości związane z początkiem roku. Dostałam biały, prawie sterylny dziennik i tylko tyle od razu plan i buch lekcja niemieckiego szprechen si deutch? Nein i do dziś nein…  A tutaj relacja nieco mniej zadowolonej strony:

 

Kombinacja wiedzy

 

Jestem poza sobą

W wielkiej przestrzeni umysłów…

Plątanina neuronów

Zastanawia się dlaczego

Ma siedzieć prosto

Ubrana w sztywny program –

Zamiast myśleć po swojemu

Uśmiechając się do słońca

 

Jestem poza sobą

W wielkiej przestrzeni umysłów…

te ławki się ciągną aż po

aż hen po tę nudę!

Wrzucam w jej włosy

Różowy papierek

 

Jestem poza sobą

W wielkiej przestrzeni umysłów…

Nie lubiąc cyferek

Piszę własny wiersz

 

Mimo wcześniejszego niezadowolenia zatęskniłam za szkolną ławką i sama dobrowolnie wróciłam na studia, wcisnęłam się do formy ucznia. Aby się rozwinąć zrobiłam kilka kroków w tył. Czasem chyba jest to potrzebne taki  nieoczekiwany zwrot.

Wyzwania wrześniowe

1 września to także czas zmian dla mnie. Wymyśliłam sobie, że codziennie na blogu przez minimum 30 dni dostaniecie nowy tekst. Miałam dołączyć do wyzwania w lecie 90 dni blogowania ale względy zdrowotne mi przeszkodziły. We wrześniu będę pisać. Październik to znak zapytania, bo mam studia, jednakże lepsza organizacja czasu już daje efekty, plany w bullet jurnal sprawdzają się i motywują ale nie skupiam się na zbędnych rzeczach zeszyt ten to  nie jest to arcydzieło jest skromne ma tylko trzy kolory, ma skupiać nie rozpraszać i może dlatego spełnia swoje zadanie. Może uda mi się rozciągnąć 30 na 90 dni zobaczymy trzymajcie kciuki.  W tym miesiącu również będzie więcej zdjęć, kupuję aparat i będę próbować swoich sił nie wiem czy wiecie ale specjalność moich studiów to fotografia… Czasem demokracja jest przereklamowana…

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze