blogowanie
Wiersze

Blogowanie jest nie dla mnie?

Blogowanie to ciężki kawałek chleba

W piątek był dzień blogera. Cóż nie wiedziałam, że mam oprócz urodzin, imienin, dnia siostry, dziewczyny, osoby leworęcznej, niepełnosprawnej jeszcze jakiś dzień. W zasadzie gdy usłyszałam w radio. (tak w radio! dziwne trochę) Zastanowiłam się, czy rzeczywiście mogę otwierać bezalkoholowego piccolo zanim zacznę się cieszyć. Zadałam sobie zasadnicze pytanie czy ja tak naprawdę jestem blogerem albo raczej blągerem (Jacek pożyczam słowo – stworzenie się podoba i nie chce odczepić). Nie spędzam przy blogu tyle czasu ile potrzeba, zasięgów kosmicznych nie mam (przez cztery lata byłam na stacji kosmicznej ale mnie wywalono albo ja siebie wywaliłam). Instagram leży odłogiem, do słitfoci jestem zbyt gorzka. No a jeśli chodzi o grafikę i wordpress to ogarnęłam to z powodu zawodu i musu, na resztę nie mam zwyczajnie czasu. Nie jestem panem K.

Przydatne w blogowaniu jest konkretne hobby…

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, nie umiem zrobić jeszcze dobrze zdjęcia. Wolę dobrze zjeść, niż fotografować jedzenie a stan mojej szafy można określić jako wygodny, praktyczny ale na pewno nie top, trendy i co tam jeszcze. Nie umiem gotować. Poza kilkoma daniami i sałatkami na zimno, zepsuję wszystko. Ostatnio przesoliłam gulasz do węgierskich placków. Nie umiem także za bardzo w rękodzieło, kiedyś jeszcze ambitnie próbowałam szydełkować ale druty mam w stopie więc w rękach były niezręcznym dodatkiem. Maluję to prawda, jednak aby pokazywać swoje prace muszę  zaakceptować swój brak warsztatu oraz fakt, że na obrazie człowiek nie przypomina wciąż człowieka i jest nieco zdeformowany. Baletnice wyglądają jakby je strzeliło mocno w krzyżu a ich twarze są nieco azjatyckie bo jakoś tak ręce mi się rozedrgały z emocji gdy usiłowałam nadać im jakiś wyraz. Piszę wiersze no ale czy to można przypisać do jakiejś konkretnej kategorii? Za krótkie to na opowiadanie. Nie recenzuje książek zawodowo, chyba że coś wpadnie mi do rąk. Ostatnio zdarzył się taki wypadek. Zapachniało cynamonem, kawą i zbożem. No i najważniejsze nie jeżdżę na konferencje blogerskie może z powodu tremy, może dlatego, że dobrze czuję się u siebie.

Blog po swojemu

Jednak pomimo wszystkich tych powodów pojawiło się jedno wielkie za piszę bo lubię, dzielę się pasją jak potrafię. Nie zawsze wychodzi. Jednak cieszę się z każdego postu, czytelnika. I każdej wartościowej dla mnie treści, którą znajdę na blogach.  Należę do grupy KOT choć sama mam tylko kota w głowie. I nie żałuję ani jednego blogowego dnia mimo, że nie powinnam być blogerem. I właśnie z tych powodów macie wiersz, który ukazał się w czerwcu trzy lata temu jako pierwsza notka na blogu

 

poranionymi palcami
zszywam
nasze rozmowy
wypełniam
je emocjami

tu iskra w oku
tam mały uśmiech
nieprzespana noc
migoczące gwiazdy
na szczęście

rankiem
poplątane języki
i płonąca zieleń
wreszcie prawdziwa
zieleń

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze