Rozbark
Wiersze,  Wspołczesne legendy bytomskie

Bytomskie rozmyślania – refleksja czyli Rozbark

Miała być kolejna część legend bytomskich, jednak wobec kolejnych strat pięknych zabytków w Bytomiu (o czym przeczytacie bliżej u Teresy M. Ebis i na jej grupie). Jest to jakiś czarny tydzień dla tego miejsca, zawalona kamienica, komin kopalni Rozbark… Nie mogłam się zdobyć na publikację humorystycznego wpisu. Po prostu nastrój nie ten. Jakby odzwierciedlając moje zdenerwowanie wczoraj była wielka burza. Nie sprzyjało to publikacjom ale myślom owszem.

Legenda bytomska jak to się zaczęło

Rozbark symbol Bytomia. Tak dziś będzie o tym a raczej o jego braku. Niektórzy powiedzą „Heloł mieszkasz w Bieszczadach, nigdy nie byłaś w tym mieście to dlaczego Bytom?”. Ano właśnie. Pewna Biesica tak mnie zaczarowała, że nie mogę się odczarować. Regularnie patrzę na jej zdjęcia, odwiedzam grupę i topnieję przed komputerem.

Może co nieco wam opowiem, o tym Bytomiu, dla każdego miasto, jest inne, zwłaszcza, że ma z nim jakieś wspomnienia. Zamierzam kiedyś odwiedzić ten region. Osobiście pochodzę z Bieszczad czyli miejsca do którego każdy chce jechać gdy ma dość, pytanie gdzie ja mogę jechać gdy mnie życie przytłoczy? Może właśnie do Bytomia? Teoretycznie nic mnie nie łączy z tym regionem Polski, poza zamiłowaniem do zdjęć, kamienic i do sztuki. Te wszystkie trzy elementy sprawiły, że gdy zobaczyłam zdjęcia na biesie bytomskim, wiedziałam, że przepadłam, mimo, że nie mam zbytniego pojęcia o architekturze oraz o kamienicach, łączy nas wrażliwość na piękno. Dlatego boli nas strata każdego zabytku, drobiazgu. Stąd narodził się pomysł legend bytomskich aby utrwalać ich piękno nie tylko na fotografii ale i na piśmie. Dlatego zamiast długiego opowiadania o aniołach i diabłach powstało coś innego.

Rozbark

ukryty we mgle, gubi się w obojętności głów

symbolicznie dotknął ostatniego promienia

bo może…

krzywy horyzont

nie zatrzyma dnia.

nie pomoże duch

robotniczej werwy

ani sam Rozbark.

pomiędzy wczorajszą rozmową

runął –

ptaki zawisły

w zdziwieniu

Morał z tego jest taki. Dbajmy o to co mamy w naszej okolicy, właśnie teraz w przed dzień obrony idę na łowy. Mimo, że Sanok to nie Bytom, wierzę, że coś pięknego się znajdzie.

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość! Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania