Cambridge
Inspiracje

Cambridge, Paryż i Bytom – czyli magia jednego stylu.

To kolejne z moich zapisków/ inspiracji poprzednie macie tutaj.

Gdyby chciała rozpocząć patetycznie, napisałaby: „Zapadła noc i gwiazdy rozbłysły”. Tylko, że wcale tak nie było. Po pierwsze był wczesny wieczór, słońce zachodziło, zostawiało za sobą znajomą pomarańczową poświatę. Po drugie nie zamierzała wypatrywać czegokolwiek na niebie, wyznaczyła sobie ambitne zadanie: znaleźć coś ciekawego do obejrzenia w telewizji publicznej. Gdy tylko ta myśl narodziła się w jej głowie, od razu usłyszała profesora, który mówił, że to raczej oksymoron, tak jak tła pierwszoplanowe.

Kultura masowa a gotyk

Zawieszona pomiędzy trudnymi sprawami a aktorami z drewna, nacisnęła palcem wskazującym guzik pilota, mówiąc, że to po raz ostatni, że nigdy więcej, bo zieleń jej oczu nie zniesie tych cukierkowych obrazków. Właśnie gdy zwątpiła już w wszechświat, na szklanym ekranie zobaczyła idealne sklepienia Tudorów. Ta sieć białego kamienia wydawała się tak inna od krótkich spódniczek na poprzedniej stacji, że postanowiła chwycić chwilę. Bała się nawet oddychać, nie chciała spłoszyć tego spokoju, który mimowolnie odczuła. Zieleń źrenicy, roztopiła się widząc majestatyczną Kings College Chapel w Cambridge. Nie słuchała rozmów o narodzinach i śmierci. Wiedziała, że każdy ten element jest ważny dla zrozumienia życia. To była ludowa mądrość, nie był do tego potrzebny tytuł naukowy.  

Bezcenność budowli

Dla niej zabytki także miały swoje znaczenie, powstawały i umierały gdy o nich zapominano. Kiedyś panowało przekonanie, że każda katedra, będzie mówić o potędze człowieka, równie dobrze może świadczyć o jego upadku i głupocie. To właśnie czuła, gdy paliła się Ona. Miała wrażenie, że spada, razem z każdym zdobieniem i detalem. Jej gardło było zaciśnięte a przed oczami wciąż miała swoje niespełnione marzenie. Bardowie Paryża się mylili. Tak jak w błędzie byli ludzie budujący nowoczesne kościoły.

Dwie strony pogodzone architekturą

Oglądając wnętrze katedry angielskiego władcy, zobaczyła siebie, wiedziała, że gdyby tam była, rozłożyłaby się na marmurowej podłodze i wpatrywała się w sufit. Ta cisza, gdzie upadała i rodziła się monarchia byłaby dobrym miejscem, aby dojść do wniosku, że nic nie jest dane na zawsze. Płakała bardziej niż na filmie o Tytanicu, bo życie wydało jej się kruche jak witraże w oknach tej świątyni.

Wiadomość. Jedna chwila, szczerości, kliknęło zrozumienie. Więcej nie trzeba, gdy po raz pierwszy się mówi.

Swojskie odczucia

anielica

Przypomina sobie jej zdjęcia, jest ich dużo, ta potrzeba zatrzymania piękna, była przytłaczająca. Kolejna praca, drzwi, bardzo wymowne znaczenie. Nowy rozdział, inne historie. Zapach drewna, kojarzył jej się zawsze z biblioteką dziadka, pełną książek. Był rzeźbiarzem, wszystko w jego przestrzeni było unikatowe. Dziękuje losowi, że wciąż może pamiętać. Teraz gdy dotykała ekranu komputera, niemal czuła pod opuszkami palców fakturę kwiatów i ciepło klamki ukrytej w słońcu. Miodowe łuki, mogły świadczyć o neogotyku, jednak nie była pewna. Wiedza encyklopedyczna jest tak ważna jak to, że była nareszcie w odpowiednim miejscu, we własnym domu pełnym unikatów a nie martwych drzew.

Zdjęcie wyróżniające źródło Zdjęcie do artykułu Teresa. M. Ebis.

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość! Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania