Piszę, Zapiski

Cisza – zapiski wieczorne

Cisza, spływa po ścianach. Wpatruję się w swoje myśli. Próbuje je poskładać w kosteczkę, albo chociaż oddzielić to co jest potrzebne tylko dziś. Cogito ergo sum… Nie będzie to dobry zbiór myśli, raczej banał jakich wiele, grosz tu nawet nie zaświeci. Jednak nawet bieda ma swoją rację bytu. Gdy rozważam czym jest bogactwo i czego mi jeszcze brak, widzę go. Ubrany w zwykły niebieski prochowiec, patrzy na mnie spod oka i pyta:

– Czy dobrze się czujesz?

Cisza jak ta…

Nie wiem, odpowiedzi błąkają się po podłodze, nie jest to odpowiednie pytanie. Wiem, że na temat mojego stanu psychicznego jest wiele pytań ale boję się je usłyszeć. Zobaczyć kropki wspomnień.

Gdy milczę słyszę wrzask ptaków. Przynajmniej one walczą o swoje.

Nie wiem, wszystkiego czego mogę być pewna to tego że jest czwarta rano we wtorek. Kolejny już wtorek. Epoka baroku zrobiła więc swoje.

Aby uniknąć dręczących pytań wpatruję się w zegar. Ta godzina niełatwa jest dla robotnika, kasjerki, matki czy rozwódki idealna dla poety. Noc już zasypia, jednak nadal jest świadoma swojej kobiecości. Dzień zjawia się jeszcze zaspany. Otula mgłą ostatnie gwiazdy. Pomiędzy nimi tworzy się słońce, szukam więc pierwszych promieni. Tak mija trzydzieści minut, szklanka do połowy pusta i do połowy pełna. Czyli równowaga niczym w południe na rynku, gdzie cień znika.  Sztuka zazwyczaj nie lubi harmonii, tylko wtedy gdy jesteś na karuzeli emocji możesz stworzyć coś dobrego. Trzydzieści pięć minut po godzinie poetów i słyszę huk.

Dłoń przy szybie, wita się ze swoim alter ego, zniekształconym przez deszcz. Tu każda kropla jest inna, jednak właśnie w tym zjawisku znajduję pocieszenie.  Wiatr lub grawitacja kierują kroplą. Jest bezwolna. Szum zagłusza myśli.

– Nie wiesz czy pisać?

Obecna monochromatyczność myśli przeraża. Poezja potrzebuje pokarmu, w postaci ludzi, uczuć, zdarzeń, czegokolwiek… Pragnie także intymności i zrozumienia samego procesu tworzenia. Zastanawiam się szukając wymówek.

Zniecierpliwiony Cohen wkłada więcej emocji do swoich słów:

– Myślałaś już o tym by zwiać? Lecz niełatwo jest zwiać…

Zamknięta w szklance, nie umiem jej zbić. Jakkolwiek by nie powiedzieć z każdej strony jest niedopowiedziane słowo lub znak TU NIE ROZMAWIAMY NA TRUDNE TEMATY.

Mój rozmówca owija się w niebieski prochowiec i na odchodnym mówi:

– Z poważaniem Leonard Cohen

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze