debiut
Bywam, Vlog, Wiersze

Debiut Czerwonych szpilek

CWypuściłam swoje “Czerwone szpilki” w plener. To miał być ich debiut i to na trudnym nieznanym gruncie. Bałam się bo przecież traktuje je jak swoje dziecko. Nie wiedziałam czy się uda, czy ja fizycznie podołam ale przede wszystkim czy wiersze zostaną dobrze przyjęte. Nawet jeśli byłyby źle odebrane to byłaby jakaś reakcja. Bałam się że nie wywołają żadnej reakcji. To jest trochę jak z obrazem, jeśli jest dobry to super jeśli jest zły to też dobrze bo zwrócą uwagę i coś Ci powiedzą, doradzą jak poprawić warsztat a ty się uczysz. Najgorzej jak jest cisza. Gdy myślą i nic nie mówią bo nie chcą urazić bo albo jest tak źle albo po prostu nie pasujesz do planu który został narzucony. Może też być tak, że twoja sztuka nie wywołuje żadnych uczuć.

Debiut

27  maja piątek 2016 rok – Czarna Dolna, będę już zawsze z sentymentem wspominać ten dzień i tą małą ale jakże urokliwą wieś w Bieszczadach. Tam po raz pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) miałam swój wieczorek poetycki. Wszystko oczywiście było dziełem przypadku. Wiedziałam, że publikując w internecie, moje wiersze mogą przeczytać różni ludzie ale nie spodziewałam się, tego, że istnienie tej strony doprowadzi do tego jakże miłego spotkania. Gdzieś tak na początku maja na mojego facebooka napisał Adam, który również jest osobą niepełnosprawną. Pochodzi z Przemyśla. Właśnie wtedy organizował wycieczkę w Bieszczady dla swoich kolegów z ośrodka. Zapytał czy nie mogłabym odczytać kilka swoich wierszy. Zgodziłam się, jednak z obawą bo nigdy nie robiłam czegoś takiego. Nie byłam bohaterką wieczorka poetyckiego i nie promowałam nigdzie “Czerwonych szpilek”.
Dopiero później stworzyliśmy kilka wydarzeń z nimi związanych 

Klimatyczna opowieść

Czytałam już swoje wiersze, przed szerszą publiką, jednak było tylko kilka utworów. Tutaj miało być inaczej. Debiut zawsze jest trudny. Musiałam stworzyć zwartą historię, klimat, promować tomik a moi słuchacze chcieli mnie poznać. Musiałam więc wszystko skrupulatnie zaplanować, umieć przeczytać, dopowiedzieć, jednak i tak wszystko wzięło w łeb kiedy trafiłam na poczęstunek, przemiłego księdza, młodych ludzi łaknących poezji oraz widoki o których już prawie zapomniałam. To co było ważne dla mnie to, to że gdy czytałam, widziałam emocje na twarzach moich słuchaczy, ten kto zaglądał do sali nie chciał wychodzić. Pomiędzy kolejnymi utworami opowiadałam im historie czy to o wierszach, czy o sobie,jeśli była taka potrzeba. I tak naprawdę mówiłam zupełnie inne rzeczy niż chciałam nie z głowy a z serca a oni to czuli. Później padły pytania na które odpowiadałam z chęcią i z wielkim uśmiechem. I ta przyjemna chwila pierwsze w moim życiu dedykacje na żywo. (już kiedyś podpisywałam tomiki jednak nigdy w ten sposób) Jeśli chodzi o zdjęcia to nie posiadam na razie żadnego ale jak tylko się uda je zdobyć to się podzielę. W tym miejscu muszę wspomnieć, że miałam najbardziej cierpliwego i najlepszego kierowcę oraz „opiekuna” pod słońcem dziękuję za wsparcie. A teraz wiersz o tym jak ten debiut wyglądał:
„Im dalej w las…”
W absolucie zieleni
Niepewność kroku
Zakłóca ciszę
Zapach lasu
Wabi mnogością aromatu
W oddali kościół
Na złoconych ramach
osiadł spokój
chroniony przed czasem
I tylko szept modlitw
To nasze wspomnienie o życiu
A tutaj macie dodatkowo filmik aby wprawić się w nastrój….

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze