Inspiracje, Obserwuję

Taniec według Anastasii i mojej babci

 Dawno, dawno temu, była sobie mała dziewczynka, która wierzyła w to, że księżniczki chodzą po ulicach, chowają swoje diademy do plecaka i uczęszczają do publicznych szkół. Tam jak wszystkie inne uczennice narzekają na nauczyciela i głupich chłopców. Szukają przyjaciółek, z którymi mogą poplotkować. Jak prawie wszystkie dziewczynki piszą bardzo różowe pamiętniczki zamknięte na złote kłódeczki. W których spisują wszystkie swoje tajemnice. Raz do roku, jednak taka zwykła księżniczka, przypomina sobie o manierach i udaje się na wielki bal. Wtedy przebiera się w koronkową sukienkę. Przypadkiem znajduje idealnego wybranka, z którym tańczy walca cały wieczór, nie ukrywając swojej korony. Pewnie wam to przypomina fabułę filmu „Pamiętnik księżniczki” lub czegoś podobnego? Hmm.. Jakby na to nie patrzeć moje dziecięce wyobrażenie o księżniczkach było bardzo zbliżone do pomysłu, który pojawił się kilka lat później, więc w zasadzie mogłam już wtedy spisać mój pomysł i może dziś byłabym reżyserem filmów familijnych?

Film familijny a taniec

Jako dziecko marzyłam sobie o tych księżniczkach, nie wiedząc dokładnie, że filmy o nich rzeczywiście powstawały. I tak przez przypadek, gdy miałam 8 lat, obejrzałam „Piękną i Bestię”, gdzie zobaczyłam po raz pierwszy, że główny bohater nie musi być idealny, aby być kochany i wynagrodzony za swoje cierpienia. Kamieniem milowym w moim dziecięcym myśleniu był film Anastasia. Dlaczego? Może właśnie ze względu na tę małą dziewczynkę, która myślała, że prawdziwe księżniczki chodzą sobie ulicami obok nas, ukrywając swoje wnętrze a później tańczą walca z pięknym księciem. Może po prostu dlatego, że w tej bajce biedna dziewczyna, która traci wszystko, na skutek wypadku, dzięki przyjaciołom odzyskuje nie tylko wspomnienia ale także wiarę w siebie i miłość. Jednocześnie walc z tej bajki jest najpiękniejszym podkładem z bajek, jaki w życiu słyszałam.
Do dziś melodia ta niesamowicie mnie inspiruje. Pamiętam jak, moja babcia uczyła mnie tańczyć właśnie walca z tego powodu. Uparłam się, że będę księżniczką. Uwielbiam wracać do dziś do tych bajek. Historia Anastasii i Belli to esencja dzieciństwa. To dzięki tym produkcjom pokochałam walca, zawsze odpływam i relaksuję się, gdy słyszę jego melodię.

Taniec w sercu?

Teraz gdy jestem już dorosła i wiem, że księżniczki nie biegają ulicami a ja też nie będę jedną z nich, bo po pierwsze nie uczestniczę w projekcie Lady (i w zasadzie nie wiem które sztućce, do czego), po drugie nie wcisnę się w żadną porządną balową sukienkę, po trzecie nie umiem tańczyć no i po czwarte kocham konie (nie tylko białe) jednak książąt brak. Jednak to nie znaczy, że nie mogę być księżniczką po swojemu. Zawsze jestem królową balu, tylko nocą, we śnie wydarzyć może się wszystko. Natomiast gdy słyszę walca gibam się po swojemu, ubrana w dres.

A oto moja propozycja na temat walca:
Anastasia
Gdy słyszę
Walca
Nie mogę zaprzeczyć…
Zamykam oczy
Otoczona tobą
Płynę powoli
Zanurzona
W dźwiękach
Rozpieszczasz mnie
Dotykiem
Czułością spojrzenia
Maleńka łza
Zakłóca chwilę
Gdy znikasz
Razem z
Echem skrzypiec

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze