elektrociepłownia
Wspołczesne legendy bytomskie

Elektrociepłownia i dwie wieże – czyli jak wkurzyć ducha

Przedstawiam Wam drugą część legend bytomskich.  Tym razem odnoszą się one do Elektrociepłowni w Bytomiu. Za inspirację posłużyło zdjęcie powyżej.

– Wiesz to znaczy… pioruny lubi tylko Uriel i szef szefa ja nie… 

-Nie gadaj tyle! Czy czujesz te wszystkie dusze? A może od tego pioruna przepalił ci się GPS? 

– Słuchaj nie jestem standardowym aniołem ale wiem, że dusza musi sama chcieć się ukazać… – niepewność w jej głosie była bardzo wyraźna. 

– Pewnie mi zaraz powiesz, że jest jakieś magiczne hasło? Co, wyłaźcie, jesteśmy tutaj! Albo… Heloł! Mamy dobry bimberek, ktoś chce? No jeśli alkohol nie działa… To musi być inny sposób.  Biesica zastanowiła się, przypomniały jej się czasy,  gdy była jeszcze młodym diabłem. Na kursie przygotowawczym powiedziano jej że wkurzona dusza to widoczna dusza… To może czas na mały spektakl. Miała tylko nadzieję, że z błogosławieństwem Belzebuba zrobi tę małą sztuczkę.

– No i co myślisz aniołku o tym obiekcie? – Kominy, niczym wieże, to  tylko brakuje tu króla.

– Nie żartuj! W piekle znają Tolkiena? – Anielica, z wrażenia przestała robić zdjęcia. To o czymś mówiło. Od momentu wejścia dręczyła aparat z jeszcze większą gracją niż cała wycieczka turystów z Japonii.

– Uwielbiam go, chociaż Belzebub twierdzi, że piekło dostarczyłoby bohaterom ciekawsze wrażenia, nie przepada za tą lekturą, Obecnie Tolkien jest na czarnej liście, zdobyłam książki z trudem ale czego się nie robi dla kultury masowej? – Biesica mrugnęła i poszła dalej. Anielica tymczasem zastanawiała się jak to możliwe aby diabeł wiedział czym jest kultura masowa.

– Z wrażenia mowę ci odebrało? Rozejrzyj się jest ciekawie…

– Jest cudna… Te przestrzenie, okna, światło na hali, urządzenia dodają klimatu. Za to kotły powinny być dla ciebie znajomym widokiem. Tylko nie waż się ich kraść! – Anielica niepewnie spojrzała na swoją towarzyszkę.

Elektrociepłownia i perfekcyjna diablica?

– No wiesz! W życiu bym tego nie dotknęła –  Biesica pstryknęła palcami i w powietrzu pojawiła się biała rękawiczka, którą  nałożyła na dłoń, następnie bardzo powoli przesunęła po żółtej barierce. Gdy zakończyła czynność  popatrzyła na swoje pięć palców i efektownie westchnęła:

– Widzisz aniołku jaki tu brud? Kto wie jakie śmieci możemy jeszcze… -nie dane było jej dokończyć myśli. Wyczuła tylko szybki pęd powietrza i gwałtowne ochłodzenie.

– BYTOM TO NIE HASIOK! – W hali stało sto dusz. Sądząc po tym jak wyglądały, byli to robotnicy. Każda z nich miała kask, spodnie na szelkach i buty na grubej podeszwie. Biesica, nie żałowała swojego postępku, przynajmniej nie czuła się jak w ukrytej kamerze. Anielica ulotniła się po cichu, prawdopodobnie poszła poszukać światła do kolejnego zdjęcia. Biesica musiała sobie radzić sama. Po raz pierwszy w swoim diabelskim życiu czuła się niezręcznie. Sto par oczu, skupionych było tylko na niej a w każdej źrenicy czaiła się chęć mordu. Nie wiedziała jak złagodzić nastroje, dlatego podniosła  dłonie w pokojowym geście, żałując teraz, że nie chodziła na lekcje manipulacji:

– Dobra panowie… Spokojnie tylko spokojnie… Przecież to był, żart! – uśmiechnęła się niepewnie, widziała, że z jakiegoś powodu dusze są jeszcze bardziej wkurzone niż wcześniej. Ta najbliżej niej patrzyła gdzieś nad jej głową. Spojrzała w tamtym kierunku i zobaczyła tą głupią rękawiczkę. Niech to bies! Szybko ją ściągnęła i pozwoliła jej zniknąć.

– Dobra, nie umiem w diabelskie sztuczki, w prawdę też nie za bardzo ale tym razem wam ją powiem, chciałam was wywabić z ukrycia. No chłopcy czy czulibyście się dobrze gdybyście byli obserwowani przez tyle par oczu? – Przez tłum przeszedł pomruk – No właśnie. My jako diabły mamy zdolność do…

Gorące dyskusje

– Wkurzania, manipulowania, oszukiwania, oraz proponowania cyrografów – dusza wyglądająca jak skrzyżowanie Archimedesa z Einsteinem, wystąpiła z tłumu. Widać było, że cieszy się w zakładzie autorytetem, bo wszyscy natychmiast się z nim zgodzili. A więc jest i król…

– Dokładnie! Oszukiwania! I tym razem tak było! Jestem pod wrażeniem elektrowni…

-Elektrociepłowni! – Zbiorowe oburzenie, było wciąż odczuwalne. Czuła się w tej chwili tak jakby pomyliła psychologa z psychiatrą, choć kto wie, może po tej wycieczce będzie ich obu potrzebować.

-Dobrze już dobrze! Nie znam się, od strony technicznej ale… jako laik, jestem pod wrażeniem. Nie tylko z powodu kotłów, które byłyby wspaniałym dodatkiem do piekła i sam Belzebub by się z takiego gadżetu ucieszył ale i wnętrza. Powiem wam w tajemnicy, że jeden z tych waszych kominów o mało nie staranował pewnej anielicy i…

Demoniczne autorytety

Achh! – Nieoczekiwanie zjawił się obiekt rozmowy. Jak na nieśmiertelną biegała dość szybko. Biesica nie zdążyła drgnąć bo usłyszała:

– Ukryj mnie! Proszę cię, dam ci wszystkie swoje pączki, nie będę zbyt dużo gadać ale ukryj mnie! – Ani się obejrzała a za plecami miała zwinięte przedstawicielstwo niebios, które w tej chwili przypominało raczej cherubinka z epoki baroku. Loczki, róż na policzkach… Gdyby sytuacja nie była tak tragiczna  biesica prawdopodobnie dostałaby głupawki większej niż wtedy, kiedy Twardowski po raz kolejny oszukał jej szefa no ale… Coś tu było poważnie nie tak… Z pełnym  uśmiechem zapytała wszystkich:

– Czy tylko wy tutaj mieszkacie, czy może ktoś jeszcze? – W tłumie widać było wyraźne zmieszanie, w końcu mieszanka Archimedesa i Einsteina odpowiedziała cicho:

-Niestety nie, mieszka tu z nami moja żona Joanna. Nie jest za bardzo szczęśliwa, ona wolałaby nasz dworek w Szombierkach ale został zburzony. Nie mamy za bardzo dokąd wracać więc się troszeczkę denerwuje…

– Ona się nie denerwuje, ona jest szalona! – Biesica stwierdziła, że jej towarzyszka nie jest zbyt dobra w konspiracji, pół hali usłyszało to stwierdzenie. Mąż gdy zobaczył efekty pracy żony, nawet nie mrugnął.– Widzę, że poznałaś już moją Joannę jednak nie jesteś kompletnie ubrana.

– No bez przesady! – Anielica potrząsnęła loczkami z oburzeniem.

-Nie jesteś wystrojona według jej zaleceń, co znaczy, że się tu pojawi…

Wypowiedział te słowa w złą godzinę. Z korytarza dało się słyszeć:

– Aniołeczku! Gdzie jesteś? Muszę cię ubrać! Ten róż jest niedopuszczalny i to coś czarnego… Koszmarne! Mam dla ciebie ładny gorset i… Joanna ukazała się w hali. Była bardzo młoda, drobniutka, ale rzeczywiście miała wyczucie stylu. Z poprzednich wieków ale jednak. Nagle biesica zauważyła, że wszyscy czują się dość niepewnie, jakby to właśnie ona była panią na zamku a oni  jej poddanymi. Tylko, że obecnie w wyniku biedy musiała się zadowolić elektrociepłownią. Nagle wzrok ducha padł na zbiorowisko:

Piekielna mieszanka

-Karol! Wszędzie cię szukałam! Prosiłam cię rano abyś naprawił kilka rzeczy i posprzątał po sobie! Te twoje eksperymenty doprowadzają mnie do prawdziwej migreny! Ach te umysły epokowe, wszyscy się nimi zachwycają ale każdy ignoruje żony i nie pyta jakie mają z nimi życie! – Joanna zapomniała o sukniach i stanęła przed mężem z rękami na biodrach.– Posłuchać żony to zbyt wiele! Rozmawiać z nią to też nie, bo odpowiadasz wzorem chemicznym zamiast pełnym zdaniem. Przy stole wolisz towarzystwo informacji giełdowych! – Popatrzyła na tłum: Wyobrażacie go sobie! A potem gdy wreszcie wróci z pracy to zmęczony! Czym, pilnowaniem słońca?!

Z każdym słowem żony, Karol był coraz mniej pewny siebie. Anielica widziała, jak w jego oczach rośnie chęć oporu, ale z jakiegoś powodu nie zgłaszał sprzeciwu, chociaż słyszeli to wszyscy obecni. Z tego powodu energicznie wstała i zapytała ducha:

Ognisty temperament

– Pani mąż ma wady, bo jest facetem, ale uwielbia się pani z nim kłócić?

-No…

-Lubi go pani potem  ładnie przepraszać… Prawda? – Biesica patrzyła tymczasem ze zdziwieniem na towarzyszkę.  Anielica z ludźmi radziła sobie lepiej niż ona! Coś podobnego! 

-No wiesz. Tak przy ludziach, znaczy… oni już nimi nie są, ale byli… Nieważne, słowo intymność nie istnieje w tym miejscu. – Joanna popatrzyła na męża i  miała spojrzenie, które mówiło: teraz będziesz deserem. Może duchy ludźmi nie były ale aluzję zrozumiały aż nazbyt dobrze, na hali pobrzmiewały żarty, gwizdy.  Karol popatrzył na zegar jego duża tarcza wskazywała, że jeszcze zostało kilka minut do końca zmiany… Nie mając wyjścia zabrał swoją żonę z tłumu i  razem udali się w stronę wieży zegarowej…

– No, no aniołeczku dobrze rozegrane – uratowałaś i siebie i Karola. Te przyjemności zawsze…  Duchy nie usłyszały dalszej myśli, bo Biesica została zaatakowana kawałkiem pączka – Ej!

– Obiecałam, ci słodkości… wcinaj.

– Wiesz Aniołku coraz bardziej cię lubię! Ale skoro gospodarze się godzą to może nie będziemy im przeszkadzać? Tak do was też mówię! – dusze zniknęły pozostawiając po sobie znajome zimno.

 

Tymczasem w niebie, miłe popołudnie Uriela zostało przerwane przez natarczywy głos, nie widział nikogo ale wiedział dokładnie do kogo należy. Wstał bardzo niepewnie, wobec Jego obecności harfa straciła na znaczeniu.

– Możesz mi wytłumaczyć dlaczego jeden z moich aniołów zwiedza ludzkie miasto? A jego towarzyszem jest biesica?

– Szefie…

– Sprowadź ją, to zakłóca równowagę świata. Poza tym pamiętaj, że już raz cię zwolniłem. Mogę zrobić to ponownie, pamiętasz chyba X wiek? –  O tak doskonale przypomniał sobie, jak kazano ludziom o nim zapomnieć. Głos ucichł pozostawiając niespokojną myśl. Po raz pierwszy nie wiedział co zrobić… Czas na pokera z bogami.

Była to kolejna część legend bytomskich, następna już za tydzień.

Zdjęcie autorstwa Teresy M.Ebis.. Kto ma ochotę na więcej, tego zapraszam na jej bloga.

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze