lat
Felietony, Piszę

Co z tym wiekiem? Bez (względna) liczba?

Pytają cię często ile masz lat. Odpowiedź na to pytanie może okazać się bardzo problematyczna. Zależna jest od wielu czynników i sytuacji. Oczywiście w dowodzie dwie ostatnie cyferki peselu jasno zdradzają ile masz tych lat, jednak czasem gdy uważnie się przyjrzysz ludziom jest to rzecz względna.

Dinozaur z białą flagą – kilka lat temu

Mam prawie trzydzieści lat, nie mam kompleksu wieku. Wiele osób, które widzą mnie mówią wprost, że nie wyglądam na tyle. Dobrze więc na ile? 18? A może więcej? Czasami, czuję się zupełnie staro. Jak wtedy gdy słucham Grzegorza Ciechowskiego i jego Kombinatu czy Białej Flagi a obok siedzą młodsi o rok zachwycając się bełkotliwą Margaret albo Sarsą. Co gust to obyczaj. Nie mam zamiaru wnikać co wpływa do uszu ludzkich. Tylko czasem mam wrażenie, że zatrzymałam się w czasie. Innym razem jestem zupełnie zdziecinniała bo oglądam z siostrzeńcem Lego City Undercover… Wiecie miasto ułożone z klocków lego, agent, policja no i te sprawy… Ostatnio dopinguje nie piłkarzy, nie siatkarzy (czasem się uda zerknąć) a biegające dinozaury.  Więc jak tu określić wiek? Chyba trudno to zrobić.

Koło prawie zawsze działa…

Te prawie trzydzieści lat nie pasuje do sytuacji. Zwłaszcza gdy tak po prostu dla zabawy opowiadam ludziom jak to zgubiłam koło od wózka. Oni na to: No coś ty? To można je zgubić?! Śmieję się histerycznie nawet teraz gdy opisuję ten obraz. Wyobraźcie sobie tą scenę, jadę sobie spokojnie, pogrążona w dialogu z mamuśką,  mijając monumentalną budowlę wydziału prawa w Krakowie gdy tu nagle „wziuuum” koło boczne mojego wózka pędzi przede mną. Zdziwienie moje pokryło strach przed upadkiem na mokry asfalt. Zbierając się z nawierzchni śmiałam się tak głośno, że przechodzący ludzie uważali mnie chyba za obłąkaną. Moja rodzicielka w pełnym biegu, pędziła za kołem a gdy już je dogoniła, przeklinając bardzo odpowiednio do sytuacji, zabłocona równie mocno jak ja, wyglądała prześmiesznie. Jednak wózek trzeba było naprawić, dokręcić śrubę co to się poluzowała.  Akurat tak się złożyło, że przechodził jakiś dajmy na to Kowalski z drabiną i prawie uderzył nią swojego kolegę z wrażenia widząc, moją mamę z kołem proszącą go o klucz bo coś nie coś naprawić trzeba… Przyznaję, że ta historia świetnie rozładowuje drętwe nastroje.

Co ze starością?

Bywają dni, kiedy mój własny dziadek wydaje się mieć więcej energii ode mnie bo zdobywa najwyższe bieszczadzkie szczyty. I to jest bardzo w porządku. Tłumaczę sobie wtedy, że każdy ma coś z dziecka a drugi ma bardziej stonowany dzień. Z tym samym dziadkiem, śpiewaliśmy i oglądaliśmy samoloty i jak małe dzieciaki cieszyliśmy się chwilą. Dlatego w ten jesienny dzień dam ci radę jeśli jesteś zmęczony końcem lata odkryj w sobie dziecko i nie przejmuj się wiekiem.

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze