czerwone szpilki
Piszę, Wiersze

Literackie plenery

Kilka zmian

 Złożyłam papiery na studia. Kierunek: Nowe media, reklama, kultura współczesna. Chyba lubię być studentem. Po drugie i najważniejsze od miesiąca koordynowałam sprawy związane z wieczorkiem poetyckim . Po trzecie odbył się także plener literacki w którym ja i moje „Czerwone szpilki” brałyśmy udział…

Czerwone szpilki w plenerze?

Na plener literacko- artystyczny 29 sierpnia jechałam z małymi przygodami. Jednak dotarłam. Miejsce magiczne, Legraż – dom wczasowy dziadka, położony w Bóbrce k. Soliny. Gośćmi byli poeci należący do Stowarzyszenia Autorów Polskich a także okoliczni sąsiedzi. Było inspirująco, wzruszająco, ten wieczór zapamiętam już zawsze. Goście tego pleneru to nie tylko wspaniali artyści, ale także otwarci, ciepli ludzie. Muszę Wam powiedzieć, że na początku bardzo się stresowałam, jednak nie było powodu do obaw.
W LeGrażu na tym plenerze poczułam się tak jak w domu. Czytając każdy wiersz, starałam się przekazać także emocje. Otrzymałam wiele gratulacji, ciepłych słów. Dyskusja i pytania, była inspirująca, ciekawa, tak jak spotkanie z autorami. Później umilał nam wieczór jeden z bieszczadzkich muzyków. Nie wiedziałam jak dziękować i nadal nie wiem. Chyba po prostu mogę tylko pisać. Poniżej kilka zdjęć:
         

Czerwone szpilki w rzeczywistości?

Drugim ważnym wydarzeniem był 1 września o godzinie 17:00 wieczorek poetycki zorganizowany przez Dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sanoku. Po artystycznym plenerze stresowałam się znacznie mniej, jednak tutaj przygotowań było troszeczkę więcej. Koordynacją wydarzenia zajęły się panie pracujące w bibliotece za co im serdecznie dziękuję. Miłym akcentem, który musiałam zrobić było rozdawanie zaproszeń, rozwieszenie plakatów. Sam wieczorek miał nieco nietypowy przebieg, ponieważ, główną atrakcją był spektakl poetycki, który powstał dzięki grupie recytatorskiej prowadzonej przez panią Kamilę Rossmanith, miło było posłuchać własnych wierszy. Ciekawostką jest to, że prawie wszystkie dziewczyny miały na sobie czerwone szpilki, scena również miała kształt szpilki. Później odpowiadałam na pytania publiczności, która dopisała, pytania były różne, świadczyły o tym że ludzi ciekawi moja poezja a to dodaje motywacji do pisania. Poniżej kilka zdjęć:

Scena w kształcie szpilki

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze