Kategoria-wpisow

Niepełnosprawny student

Kiedy Karolina do mnie napisała z prośbą o dołączenie do kampanii nie wahałam się, wiedziałam o czym chcę opowiedzieć, mimo, że wcześniej nie pojawiały się na blogu wpisy dotyczące niepełnosprawności.

Od dziecka słyszałam, że wiele rzeczy jest trudnych, że nie mogę iść tu czy tam. Ograniczenia ograniczeniami ale ja zawsze znajdowałam sposoby aby je jakoś ominąć, nie mogłam kopnąć piłki to nic. Obserwacja i kibicowanie to też udział. Moją ulubioną grą z dzieciństwa był słynny palant. To coś podobnego do baseball ale zamiast kija masz palanta, zazwyczaj byłam sędzią. Każdą dziedzinę trzeba modyfikować w tym studia. Szkoła przebiegła bezkonfliktowo tylko, dlatego, że miałam domowe nauczanie, za to studia to już jest odrębna historia.

Alma mater czyli o błędach..

Od zawsze chciałam być prawnikiem, uwielbiałam łacinę, historię. Było jedno, ale najbliższe studia tego typu były 100 kilometrów od domu. Pierwsze pytanie, po tym jak mnie przyjęto na kierunek jak sobie poradzisz? Co zrobisz? Fundusze znalazły się i na czesne oraz na dojazdy, jednak moi rodzice nie wyobrażali sobie, żebym poradziła sobie sama w wielkim mieście z wózkiem, rozumiałam ich obawy, bo sama miałam ich wiele, dlatego pozwoliłam na to aby mama podwoziła mnie na uczelnię. Nie ukończyłam tych studiów. Wiem, że jednym z czynników, które o tym zdecydowały było właśnie to i nie chcę być zrozumiana źle. Doceniam wsparcie mamy, jednakże, co do stosunków na roku, to właśnie trochę budowało dystans pomiędzy mną a innymi studentami, z tego powodu nie wiedziałam, jakie są ważne wieści, nie było żadnej studenckiej atmosfery tego wielkiego miasta. Podróżowałyśmy tymi samymi uliczkami i samotnie wracałyśmy do akademika.

Drugim błędem było to, że wierzyłam, że przy takiej ilości egzaminów jestem wstanie je zdać ignorując swoje zdrowie. Uczyłam się długo, nie spałam, stałym towarzyszem była gorąca czekolada (pyszna) jednak nie było to najlepsze dla mojego organizmu. Już po pierwszym roku wiedziałam, że powinnam się wycofać, bo sprawa mnie przerasta, ale nie chciałam, żeby mówili „niepełnosprawna to przecież nie mogło się udać” i ciągnęłam tą sprawę jeszcze przez trzy lata. Na czwartym roku, powiedziałam dość, ciężko mi było nie jechać na kolejny zjazd, ale tak zrobiłam. A co do słów, które ludzie mieli mówić, nie słyszałam od nikogo tego typu komentarzy, jedyne, co to, fakt, że się martwili.

Co ma głowa do rzeczywistości?

Postanowiłam nie tracić czasu i rozwijać się po swojemu, zaczęłam uczyć się malarstwa tak dla siebie, nieformalnie dla relaksu, dało to lepsze wyniki niż myślałam. Jednak wciąż tęskniłam za uczelnianym klimatem. Tym razem jednak wszystko jest inaczej, poznaję ludzi wokół, rozmawiam z nimi, proszę o pomoc, nie jest to problem czy ujma. Ważne jest też to, że każdy ma prawo odmówić, jednak tak naprawdę rzadko tak się dzieje. W ciągu tych trzech lat na nowych studiach było kilka trudnych sytuacji, ale jak to w życiu, uczę sobie radzić nieco inaczej niż na poprzednich studiach. To podejście wymagało złamania wielu blokad w głowie. Teraz przede mną obrona dyplomu i mam nadzieję, że się uda. Morał z tej historii jest taki, że należy przede wszystkim słuchać siebie i umieć prosić o pomoc.

Jakie ułatwienia

Obecnie istnieje kilka urzędów i narzędzi, które ułatwiają studiowanie, po pierwsze Biura ds. Osób niepełnosprawnych i Pełnomocnik Osób Niepełnosprawnych, teraz taka osoba ma powinna pomagać w rozwiazywaniu problemów osób niepełnosprawnych, nawet jeśli wynikają one z niedostosowania budynku.

Asystent studenta niepełnosprawnego – w założeniach ma pomagać w poruszaniu się po uczelni i w trakcie zajęć

Co do egzaminów, w zależności od rodzajów niepełnosprawności można zmienić egzaminy pisemne na ustne lub odwrotnie a także dostosować komputery dla osób niedowidzących. Ja w praktyce korzystałam ze zmiany formy egzaminów i asystenta osób niepełnosprawnych, czy wyjazdów integracyjnych.

Wpis powstał w ramach kampanii #NieDyskryminujNiePełnosprawnych

Kampania ta organizowana jest przez Karolinę – Wysmakowana 

Monikę – Z pamiętnika wózkersa

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze