anielica
Wspołczesne legendy bytomskie

Prawda, Marszałek i drzwi – czyli kilka tajemnic

Przed nami trzecia część legend bytomskich, czyli opowieści inspirowane architekturą Bytomia, których głównymi bohaterkami są Anielica i Biesica. Poprzednie macie tu

Gdy wychodziły z Elektrowni, żegnał ich zadowolony chichot dusz. Tymczasem Biesica nie mogła powstrzymać uśmiechu:

-Teraz wyglądasz jak prawdziwy aniołek, gdybyś była tylko nieco grubsza to… – mordercze spojrzenie jej towarzyszki, skutecznie zatrzymało Biesicę – no, no myślę, że od tego wzroku, kilka kotłów zamarzło. – Zaśmiała się głośno.

Anielica a obietnice

– Ciii… Chcesz, żeby Bejbik cię usłyszał?! – Anielica rozglądała się nerwowo.

– Że co, masz na myśli Belzeb.. – cii… bo nie mam już pączków!

– Aaa… zwróciłaś jego uwagę? I że co Bejbik? Romansik pod skrzydłem Uriela? – brew Biesicy uniosła się sugestywnie. – Jeśli już taki z niego loverboy, mógłby kupić ci lepszy ciuch, nawet konserwatorzy kotłów chodzą lepiej ubrani od ciebie. 

-Nie! Przyrzekam na swoje pióra… dobrze, może to nie jest najlepszy dobór słów w tej sytuacji. – Sprostowała, widząc jeszcze większą wątpliwość w oczach Biesicy. – Dobra spotkałam go, raz jeden, jedyny raz.

-I nie usmażył twoich piórek?! – No, nie! Musisz mi to opowiedzieć! – Biesica pociągnęła swoją towarzyszkę za sobą, chodź mój motocykl gdzieś tu jeszcze stoi. Rzeczywiście, bordowa maszyna, z czarnymi płomieniami, była, tam gdzie ją zostawiła, nie zmieniło się również to że koło nadal było zepsute. – Przez ciebie zapomniałam o tym, że złapałam gumę!

– Jeśli zepsute koło jest dla diabłów problemem, to naprawdę nie wiem, jak to piekło jeszcze funkcjonuje. Zapomniałaś, że mamy pewne talenty? – Anielica machnęła dłonią i po usterce nie było śladu.

Diabły czy Biesice?

– Po pierwsze Biesica a nie diablica to subtelna różnica. To odmiana bardziej regionalna. – Powoli wsiadała na motor, nie było to łatwe mając na sobie sukienkę. – Po drugie moim zadaniem jest manipulacja i destrukcja, a twoim odbudowa… – zamilkła, nie wiedząc co dodać.

  – i czytanie w myślach – uzupełniła jej towarzyszka.

-Co?! Niech to diabli?! – Sukienka spełniła swoją rolę i Biesica poczuła jak dość szybko zbliża się do niej asfaltowa powierzchnia. – Przez następne 15 minut przeklinała to śmiertelne ciało za to, że nie jest odporne na ból. Anielica tymczasem czekała spokojnie aż minie ten wybuch złości. Gdy zrobiło się cicho, stwierdziła:

– Zupełnie jak Grażynka, z kolejki w cukierni gdy zabraknie kremówek. – Kręcąc głową, wsiadła na motor, rozdzierając po drodze sukienkę i zrzucając perukę. – Wreszcie, można odetchnąć – mówiąc to popatrzyła w niebo i zauważyła czarne chmury i niezwykłą ciszę natury. – Chodź, zbieraj się, mam wrażenie, że Szefu jedyny już wie.

– A co w tym złego u licha?! – dało się słyszeć z dołu. – Przecież sami chcieli się nas pozbyć, to jaka to różnica.

– Diabeł z aniołem, rzadko kiedy współpracują na ziemi nawet jeśli to wycieczka krajoznawcza. Może to mieć wpływ na ludzi. Co ty robiłaś na lekcjach przygotowania do życia u nieśmiertelnego? Czytałaś Tolkiena?!

– Na pewno nie byłam takim gryzipiórkiem jak ty. Wieże były później, wtedy odwiedzałam Eris. – uśmiechnęła się niegodziwie.

– Czekaj, to ta od wojny trojańskiej?! Anielica zerknęła niepewnie do tyłu – Wyjaśnij mi co istota z regionalnego piekiełka, robiła w tam gdzie są zsyłani nieśmiertelni?

Anielscy piraci drogowi

 – Nie, nie… na początek Bejbik. A potem może ci opowiem jak zasłużysz, teraz jedź, rzeczywiście te chmury są niepokojące, do wszystkich czartów! Umiesz jeździć prawda, bo jeśli zobaczę na moim wozie chociaż jedną rysę to…

– Słuchaj, wyrzucili mnie z nieba, zabrali skrzydła, prawdopodobnie Szef zarządził nasze poszukiwania i prawdopodobnie nasza wycieczka skończy się na tym, że będę musiała robić jako podnóżek Uriela, więc niewiele możesz mi zrobić. – Biesica nie miała czasu odpowiedzieć, bo maszyna została wprawiona w ruch. Anielica jeździła jak zawodowy kierowca, to znaczy: przekroczyła dozwoloną prędkość, zignorowała pomarańczowe światło i zasadę pierwszeństwa. Gdy wskaźnik benzyny zbliżył się do niebezpiecznie niskiego poziomu, modelowo ustawiła pojazd na zakazie parkowania.

Anielica zsiadła z motoru, nie słuchała biadolenia, dobiegającego z tyłu, była zbyt zauroczona tym co widzi. Popatrzyła na adres, no tak Piłsudskiego.

– Tylko ty mogłaś znaleźć drzwi ze skrzydłami. – Biesica delikatnie dotknęła musztardowych zdobień, próbując przy okazji zyskać na czasie, ale także uspokoić swój żołądek. Jak zauważyła nie były to wymyślne drzwi było w nich coś mistycznego. To drewno, było świadkiem wielu ludzkich historii, miało w sobie tajemnicę przeszłych epok, ale i obietnicę przyszłych dni. Jak każde drzwi oznaczały nowy rozdział, zamknięcie starej historii. Klamka nie była idealnie okrągła, wykonana z drewna, mieściła się akurat w dłoni i zapraszała do dotyku. Na górnej framudze złowrogo unosił się cień, tak jakby chciały powiedzieć…

Żołnierz pod anielskim urokiem

– że nie są zdecydowane którą stronę prawdy wybrać – z zamyślenia Biesicę wyrwał głos, podskoczyła, obracając się tak szybko, że sukienka niezręcznie zawirowała. Przed nią stał nie kto inny jak Marszałek. Była tak zdziwiona jego pojawieniem się, że nie uznała za dziwne, faktu, że to właśnie on jest w tym miejscu. Poza tym powinna wyczuć jego duszę a jej jedyną reakcją było stwierdzenie, że głos miał rzeczywiście głośniejszy niż wszyscy historycy zakładają oraz to, że wygląda prawie jak żywy, z nieodłączną szablą połyskującą w słońcu.

– Jestem apolityczna – wyjąkała.

– Banialuki! Nieśmiertelni, a szczególnie diabły lubią wojenny chaos. Dlatego, nie jesteście po naszej stronie.

– Przed chwilą mówiłeś…

– Słuchaj czarci pomiocie! Nie wypiliśmy razem wódki, więc nie mów tak do mnie! – Ryknął, zbliżając się niebezpiecznie. – Hej, Hej, nie denerwuj się Józiu – Słodki głos anielicy, uspokoił duszę. – Powiedz nam teraz co tu robisz? – Mrugając, przysunęła się bliżej.

– Równowaga jest zakłócona, bogowie obradują przy spirytusie i kartach, dusze wychodzą z piekła, niebo też traci swoich rekrutów. Znowu mamy chaos jak wtedy w 1920 roku, pozostaje nam liczyć na cud.

– Czekaj, czekaj, to przez tą naszą małą wycieczkę?! –Anielica zapiszczała dość nieoczekiwanie.

Wujek dobra rada i piekielne tajemnice

– Wy macie wycieczkę, my idziemy waszym śladem. Jedni dadzą wam wskazówki, inni będą chcieli was trochę uszkodzić. Tylko od duszy zależy co z wami zrobi. Popatrzył na swoją szablę. Wydawało się, że chce jej użyć, ale nagle się rozmyślił i stwierdził:

– Lubię waszą odwagę, zmienię więc zamysł. Słuchajcie uważnie: Współdzielenie najgorszej prawdy jest lepsze niż kłamstwo. Mówiąc to zniknął zostawiając monetę ze swoją podobizną.

– Znowu uratowałaś mi skórę, – Biesica odetchnęła. – Cieszę się. że zniknął, był przytłaczający.

-Diablica, duszy się boi, faktycznie koniec świata. Ale po co zostawił ten gadżet. – Anielica obracała pieniądz w dłoni.

I co znaczyło to gadanie o prawdzie? Nie wiesz aniołku? Podobno nie umiesz kłamać, ale nikt nie mówił o półprawdach, to tak jak z tym Bejbikiem… Właśnie! Gadaj…

-Czekaj, może na początek przejdziesz przez próg…

Tymczasem w Piekle.

Słyszałeś, w niebie panikują, Uriel zorganizował pokera! Wyobrażasz sobie? Jakby ta ziemska gra miała rozwiązać wszystkie problemy. Podobno ten i tamten skarżą się, że dusze uciekają. Wypuść trochę menażerii niech się rozerwą, rozciągną stare kości a może przy okazji złowią coś aby się przypodobać swojemu panu. W końcu moja córka musi mieć towarzystwo…

Zdjęcia Teresa. M. Ebis.

Chcecie więcej zapraszam na jej bloga.

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość! Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania