marzenia
Felietony

Marzenia czy jest na to sposób?

Był wieczór śwatło lampki malował  portret malutkiej dziewczynki, która przy zbyt dużym biurku, próbowała oswoić litery. Ktoś powiedział, że jej oczy mają kolor szałwii. Nie mogła tego stwierdzić, bo nie widziała jej nigdy w swoim życiu a co do swoich oczu, wolała aby były koloru morza. Mimo tego, mogło być gorzej. Jej babcia lubiła powtarzać, że urodziła się z oczami koloru węgla. Cieszyła się, że teraz jej tęczówki raczyły zmienić zdanie, bo nie chciała się już bardziej wyróżniać z tłumu. Jedyne czego pragnęła w tej chwili to nauczyć się ładnie pisać. Z tego właśnie powodu wpatrywała się w kartkę i usiłowała zaokrąglić brzuszek w literce „b” ale wciąż było nieznośnie płaskie… Spróbowała więc zaprzyjaźnić się z o ale jakoś ją ominęło niechętnie tak samo jak i kolejne minuty.Wszystkie mówiły, że posiadła, już umiejętność  pisania w stopniu przeciętnym i więcej już nie osiągnie. Nauczyciel, przecież powiedział… Zrezygnowana dłoń zadrżała jakby z żalem, czubki palców pragnęły wciąż doskonałości. Czuły ją pod chłodem długopisu. Dziewczynka dowiedziała się tej nocy, że nigdy nie będzie ładnie pisać ale może udowodnić swojej nauczycielce, że może spełnić  swoje marzenie i ma szansę na to aby „ładnie pisać” tylko w innym sensie.

Marzenia nie lubią prostych dróg jak Polacy

To jest mój sposób na marzenia jeśli, nie możesz czegoś zrobić prostą drogą. Możesz znaleźć  inny sposób aby je zrealizować. Nawet jeśli to inne wyjście jest przysypane trudnościami. Czasem potrzebujesz czasu aby je odkopać i nie widzisz go od razu, być może je mijasz i idziesz inną drogą, później dopiero wracasz i je odkrywasz na skutek niezwykłej eksplozji wydarzeń. Znasz to prawda? Bo ja to wiem o czym mówię. Powiem ci, że mój pierwszy „tomik ” był drukowany na zwykłej drukarce, na papierze do faktur. Tytuł tego dzieła tu uwaga, odkrywczy humor dziesięciolatki „Uczucia między wersami” Oczywiście nie miałam pojęcia o składzie, ledwo umiałam zmusić komputer do posłuszeństwa z racji jego wieku.   Treść była drukowana na szybko jak leci, niektóre wiersze ciężko było czytać, były do góry nogami. Najśmieszniejsze jest to, że w kontekście pisania czułam taką radość i dumę, że dzieliłam się tym, ze wszystkimi.

Przypadkowy debiut

W jakiejś notatce lokalnego pisma napisali, że wydałam tomik i w 1999 r. miałam pierwszy wieczór autorski. Mimo, że“stworzyłam” 5 egzemplarzy “tomiku” bo tylko tyle miałam papieru dokładnie pamiętam, że “tomik” jako jedna z pierwszych dostała koleżanka mojej siostry, która wróżyła mi przyszłość poety no cóż dziś piszę już może lepiej, bo nie rymem, wydałam jeden tomik i antologię ale poetą nie jestem. Jednakże pierwiosnki te do mnie wróciły. Otóż ta koleżanka siostry już nauczycielka języka polskiego, zwróciła mi je, gdy zasiadałam jako element jury w konkursie poetyckim. Wzruszenie niemałe. Uczucia wciąż są wyczuwalne. Jednakże czuje się, tak jakbym czytała pamiętnik dziesięciolatki. Dlatego pamiętaj jeśli masz marzenia nawet najdziwniejsze możesz je spełnić bo nie wiesz gdzie twoje rozwiązanie czeka. Nigdy ich nie porzucaj  Może spotkasz je dwadzieścia lat później jak ja?

Klaudia Chrapko

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość!
Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania

Może coś jeszcze