Stokrotka
Inspiracje,  Zapiski

Stokrotka w ciemnej sali – czyli krucze refleksje.

Jak zawsze jestem opóźniona w premierach, serialowych, kinowych, może dlatego, że nie mam Neftliksa a o genialnych produkcjach dowiaduję się z recenzji innych blogerów. Tyle słyszałam o „Kruku – szepty słychać po zmroku”, że musiałam go obejrzeć, chociaż wiedziałam, że to będzie dla mnie trudne. Jednakże dobra sztuka ma to do siebie, że uruchamia wszystkie nerwy, które masz w sobie. Rzeczywiście tak było, ale o tym innym razem, efektem tej podróży jest ten zapis. Tym razem skupiłam się na połączeniu wyrazów: stokrotka i igła. Inne inspiracje tutaj.

Łodygi uwięzione w cieniu

Zbiera swoje wnętrzności z podłogi, pochylona usiłuje dotrzeć do sedna. Sytuacji nie ułatwia fakt, że kręgi lędźwiowe nie chcą współpracować. Na parapecie rechocze litość. Pieprzyć to. Trzask miednicy, zagłusza wszystko.

Przedrzeźnia dzień, grzeczną czynnością, jak pensjonarka.

Szept zawsze przychodzi nocą. Pamięta. Wszyscy byli zmęczeni. Mgła bólu, unosiła się wokół nas. Najstarsi odesłali nadzieję na sen.

Pierwszy płatek

Metalowe pręty łóżka, wbijają się w ciało. Burgundowa ciecz jest pocieszeniem, wśród surowej bieli. Oddech to jedyna rzecz zależna od nich. Nie zamierza zabierać sobie tego luksusu, wciąż widzi jak inni próbują, bezsensownym płaczem. Gdy hałas odbija się od ścian przychodzi Gruba Berta. Tak. Dla rozrywki przezwała wszystkie. Nie chciała czytać ich imion i nazwisk.

Berta podaje maluchom, środki na zagłuszenie własnego sumienia, rozglądając się przy tym czujnie. Nikt nigdy jej nie przeszkodził. To ona była u władzy, czuła się tak dobrze gdy małe ciało patrzyło na nią ze strachem a potem zasypiało na długie godziny…

Milcząca łza upadła… W dzień liczy słońca i igły na drzewie

Stokrotka i harmonia zdarzeń.

Gdy doliczyła do miliona, poczuła drobną zmianę w przestrzeni.

Pachniało kwiatami, świeżością i zapałem. Wiedziała… Ale starym zwyczajem nadała jej przezwisko.

Panna Stokrotka.

Delikatność, nieśmiałość, ale i upartość. Gdy wychodziła poza szpitalne mury widywała wszędzie te rośliny, nawet między płytami chodnikowymi. Biel płatków, splatała się ze złotą zielenią w jednym punkcie, po to aby za chwilę być zerwaną przez jakieś dziecko i stać się częścią większego wianka.  

Nowa nie zagłuszała, rozmawiała, pytała, chciała znać każdego. Pierwszej nocy, usiadła na starym okrągłym taborecie i nuciła melodię znaną tylko sobie. Zdziwienie zagrało na harmonijce do taktu. Wątpliwość wciąż czaiła się na rzęsach, najstarszej.

Popatrzyły na siebie.

– Myśl. Ale nie mów tego tutaj. Słowa mają moc. – Podała jej kartkę. – Napisz. – Ktoś, kiedyś usłyszy. Posłuchała tej rady, zastanawiając się czy Berta też była Stokrotką.

Mam na imię Klaudia i cieszę się, że tu jesteś. Chciałabym abyś się poczuł jak u siebie i wypił ze mną kawę w otoczeniu słów. Na blogu opowiem Ci nie tylko o moich potyczkach z fotografią ale o tym co mnie inspiruje. Będzie to podróż pełna wyzwań. Zapraszam cię serdecznie zabierz ze sobą ciekawość! Jeśli podobał Ci się ten tekst udostępnij go dalej, lub odwiedź mnie na facebooku: Sztuka Pisania